Forum Strona Główna Muza Iks Queen of The Damned
Obecny czas to Pią 4:31, 24 Lis 2017

Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat
Autor
akasha
Queen of The Damned



Dołączył: 31 Lip 2006
Posty: 29
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Czw 21:03, 31 Sie 2006

Wiadomość
Queen of The Damned
...i obudzę się kiedyś by dać życie innym,
...i będą się kalać u mych stóp,
...i dam im piekło...



"KRÓLOWA POTĘPIONYCH"
oryginalny tytuł:"Queen of The Damned"
rok produkcji: 2001
data premiery: 10 luty 2002
gatunek: Horror
reżyseria: Michael Rymer
na podstawie: powieści Anne Rice
muzyka: (albowiem jest to poniekąd film muzyczny) Jonathan H.Davis(Korn), Richard Gibbs
obsada: Stuart Townsend(Lestat), Marguerite Moreau(Jesse), Aaliyah(Akasha), Vincent Perez(Marius), Christian Manon(Mael), Claudia Black(Pandora), Bruce Spence(Khayman), Matthew Newton(Armand), Triel Mora(Roger), Megan Dorman(Maudy), Jonathan Devoy(James), Robert Farnham(Alex), Peter Olsen(Enkil)... i inni.



"Zrodzony" przez Mariusa wampir Lestat budzi się ze snu zwabiony ostrą i głośną muzyką. Głodny i żądny krwi zaczyna krążyć po uliczkach wypatrując ofiar. Postanawia przyłaczyć się do grupy rockowej, tym samym "nadaje" im charyzmę i zostaje jego gwiazdą. Jego piosenki są tak przepełnione żalem, że ściąga na siebie gniew wszystkich wampirów i budzi z uśpienia starożytną królową Akashę-matkę wampirów. Zachwycona muzyką wampirzyca postanawia uczynić Lestata swoim królem i kochankiem. I tak, jak niegdyś panowała z Enkilem, tak teraz chce dokonać eksterminacji wszystkich "zrodzonych" przez siebie wampirów. Jako kobieta bezwzględna, piękna, pragnąca skąpać świat w morzu krwi, nie potrafi pojąć, że nie osiągnie tego swoimi wdziękami albowiem zaspokojenie żądzy nie jest do końca tym, co wystarczy Lestatowi. Zamierzenia Akashy burzy jednak Jesse(biblioterkarka), która jako jedyna zachowała swoją śmiertelną postać, podczas gdy wszyscy z jej bliskich dostąpili DARU nieśmiertelności. Poprzez swoją "szarość" i delikatność, zwraca na siebie uwagę Lestata i zakochuje się w nim bez pamięci. Zaczyna wsłuchiwać się w treść jego piosenek, które są mroczną opowieścią jego żywotu...



Bardzo wiele osób porównuje ten film z "Wywiadem z wampirem". Szala zwolenników przechyla się na korzyść Lestata Cruis'a. Muszę przyznać, że kiedy zaczęłam pierwszy raz oglądać film (a oglądałam go już chyba ze 20 razy i pewnie na tym się nie skończy )na początku nieco przysypiałam. Wszystko zmieniło się od momentu pojawienia się na scenie Aayliah. Pierwszy ożywiający wątek to wejście,( jakże wzniosłe jak na królową przystało) do knajpki i rozgromienie wszystkich w drobny pył. Uwodzicielskie spojrzenie, przyciągające, zniewalające... i w końcu scena, w której bez większych emocji wyciąga serce wampirkowi, cała knajpka płonie- a ona opuszcza miejsce bez skazy. BA! nawet sam podkład muzyczny w tym miejscu nabiera kolorytu.
Kolejna scena, która przyprawia o dreszcze to sam koncert Lestata, a raczej to co się w jego trakcie dzieje. Zaczyna się jak zwykle jako-tako, jakieś plumkania, Lestat ze śnieżnobiałą cerą, którą podkreśla dość ostry makijaż, drze się do mikrofonu głosem Jonathana Davisa, a wampirki zaczynają go atakować. I pewnie znowu bym przysnęła, gdyby nie pojawiła się Akasha lecąca na pomoc Lestatowi.Rozpoczyna się prawdziwy "kunszt walki", a uwieńczeniem wszystkiego jest porwanie Lestata. Następuje istna idylla- Akasha w wannie pełnej krwi i płatków róż, kochająca się do białego rana ze swoim nowym królem, potem spacer po plaży usłanej trupami.....i w tym momencie powinien się moim zdaniem skończyć film .



Szczególny hołd Aaliyah- już nieżyjącej, dla mnie nieśmiertelnej.

-akasha-


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez akasha dnia Czw 21:35, 31 Sie 2006, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty akasha

Autor
nuit
The Jester



Dołączył: 26 Lip 2006
Posty: 229
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Nie 0:42, 03 Wrz 2006

Wiadomość
Muszę przyznać, że nie jestem entuzjastą bohaterów A. Rice. W zasadzie trudno byłoby mi podać więcej niż jeden powód, po prostu nie przemawiają zupełnie do mnie jej historie. Nic mnie nie jest w stanie w nich zachwycić. Jedyny powód, jaki mogę podać, to metroseksualność męskich bohaterów. Drażni mnie to, bo od dziecka wampir dla mnie był męskim, zwierzęcym i jednocześnie zmysłowym facetem. Taki był dla mnie jego wizerunek. W wampirach Rice tego po prostu nie ma według mnie. Może to kreacje aktorów, którym narzucono taki styl... To nie jest wystarczający powód i dobrze o tym wiem. Po prostu nie czuję zachwytu.
Jeśli chodzi o porównanie "Królowej Potępionych" z "Wywiadem z Wampirem", to osobiście uważam "Wywiad..." za słabszą historię. Wątki niemal gejowskie między jednym pięknym i drugim pięknym były odrażające, wręcz żałosne i śmieszne. Ale może wychowałem się na wampirach facetach przez wielkie "F". Większa popularność "Wywiadu..." to według mnie głównie zasługa obsady. Więcej gwiazd, większy sukces, nic poza tym.

Odnośnie samego filmu "Królowa Potępionych", to faktycznie masz rację, można przysnąć. Jest nudny. Postać Lestata według mnie jest strasznie kiczowata. Tylko się nie czuj urażona Wink Ta jego flegmatyczna wyniosłość... Miał wyjść przerażająco-spokojnie-zmysłowo, niestety nie podołał zadaniu. Nie wiem, ile w tym winy reżysera, a ile aktora. Patrząc na niego wybuchałem raz po raz śmiechem. Ten wywiad z nim, gdy jest na ekranie, scena z dwiema panienkami, które spożywa, albo gdy związany przez Mariusa mówi "more"... Te sceny są tak nieudolne w jego wykonaniu, że po prostu jedyną moją reakcją zawsze jest śmiech ustępujący powoli uśmieszkowi politowania. Główna rola kompletnie położona. Film byłby do bani całkowicie, gdyby właśnie nie wspomniana przez Ciebie Akasha. Faktycznie wnosi ożywienie, kiedy tylko się pojawia. Sceny z nią tchną jakimś mistycyzmem. Jej wyniosłość nie jest kiczowata, tak jak Lestata, jest w niej coś dzikiego. Trudno ocenić grę aktorską Aaliyah, zbyt mało jest jej w filmie, zwłaszcza, jak na rolę tytułową. Natomiast zgadzam się całkowicie z opinią, że jedyne ożywienia w filmie wiążą się z jej pojawieniem się na ekranie. Zjawia się, aby uratować film przed klapą Wink Ponadto film ratuje też gra aktorska Vincent Perez'a, który śmiem twierdzić jest tam jedynym poważnym aktorem. Jest klasą samą dla siebie. Trudno się jednak dziwić, udowodnił on już wielokrotnie, że zwłaszcza w rolach kostiumowych jest doskonały. Także wprowadza wiele dobrego do tego obrazu. Ostatnią rzeczą, jaką ratuje film jest motyw z Jessie. To najciekawszy wątek w tym filmie. Jeśli chodzi o muzykę... Wiesz, nie postrzegałem tego, jako film muzyczny, ale w sumie, masz rację. Choć nie można tego podpiąć pod musical, to filmem muzycznym można go nazwać. I to jego kolejna słaba strona. Muzyka powinna być mocną stroną, jeśli nie oczywiście najmocniejszą filmu muzycznego. Tymczasem muzyka jest po prostu słaba. Zupełnie nie oddaje wampirycznego klimatu. W każdym razie nie takiego, jakim obdarzają nas zespoły naprawdę z wizerunkiem wampirycznym. Korn? Jak pierwszy raz oglądałem film, to myślałem, że to musi być jakiś żart. Niestety dla filmu, to nie był żart. Pomyłka. Jednak trzeba wziąć poprawkę na to, że to film produkcji USA, a w Stanach nie mają po prostu dobrej muzyki metalowej. Nie jest to żadną tajemnicą. Mam na myśli oczywiście muzykę o charakterze wampirycznym, bo metalowe zespoły w USA są, ale raczej żaden z nich się nie nadawałby do tego filmu. Korn i Disturbed też się nie nadają, ale może Amerykanie mają inne poczucie wampiryczności Laughing Cóż... gra się takimi kartami, jakie się ma. Poza tym, należy pamiętać, że każda produkcja filmowa, to studio filmowe, które musi uzyskać określone przebicie zysków nad kosztami. Korny itp. są na fali, czy raczej były na fali w czasie, gdy kręcono film, więc wniosek nasuwa się sam.

Oczywiście przyłączam się do hołdu dla Aaliyah. Choć nie przepadam za ciemnoskórymi wokalistkami, ani za ideą ciemnoskórej Królowej Wampirów z Egiptu (od kiedy wampiry w Egipcie były?!), przyłączam się, bo wywiązała się z powierzonej jej roli i jak wspomniałem, była jedną z tych osób, które uratowały ten film.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty nuit

Autor
Kriss de Valnor
Incubus/Succubus



Dołączył: 26 Gru 2006
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Wto 3:28, 26 Gru 2006

Wiadomość
Powiem Ci, nuit, że mądrze gadasz. Nie ma w tej wypowiedzi zdania, z którym bym się nie zgodziła. Filmy na bazie Ann Rice to kino gejowskie. Ja też się wychowywałam na wampirach w stylu Christophera Lee albo Bela Lugosi no i oczywiście Oldmana. To byli prawdziwi faceci. W Wywiadzie z Wampirem najbardziej męski facet, to Slater. Jak przeczytałam kiedyś, że Cruise będzie grał Lestata - wampira złego i w ogóle, to parsknęłam śmiechem. Zwłaszcza, że dalej było o tym, że partnerował mu będzie Pitt. No ale to nie temat na ten film. Wracając do Królowej Potępionych, to film jest według mnie wybrakowany. Nie wiem, dlaczego, ale jakoś jak go oglądałam, miałam wrażenie, że czegoś w nim brak, jakby za dużo scen odcieli przy montażu. To jedno. Drugie to muzyka. Beznadziejna jest, ale i tak o niebo lepiej, niż na Blade i chyba nie muszę mówić, dlaczego. Korn i reszta gra muzę do filmu o wampirach? To profanacja najświętszych klimatów memu sercu. Trzeba było ich wziąć do jakiejś kolejnej komedii o durnych blondynkach i wypacykowanych lalusiach. Lestat to jakiś zniewieściały wymoczek. Napawał mnie odrazą, zamiast mnie podniecić. Widziałam ostatnio film z tym aktorem. On chyba nigdy nie będzie inny. Marius był jeszcze ok, ale też go trochę spedalili, do roli, rozumiem, mimo to zachował resztki męskości. Poza tym tak nuit, masz rację, to dobry aktor i pasuje do ról kostiumowych. Aaliyah jest dla mnie jednak zbyt sztuczna. Te jej ruchy i sposób mówienia. Lepszą grę wampirzycy mającej stulecia widziałam ostatnio w filmie erotycznym o wampirach. Ale jest jeszcze do zniesienia. Zgodzę się też z tym, że Jessie jest ok. Choć też bez rewelacji.

Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Kriss de Valnor

Autor
nuit
The Jester



Dołączył: 26 Lip 2006
Posty: 229
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Śro 19:40, 27 Gru 2006

Wiadomość
Kriss, czyżbyś miała na myśli film "Dangerous Invitation"? Wink Oglądałem go fragmentami, wtedy, kiedy były momenty... które mnie interesowały, czyli, jak się nie bzykali, tylko zarzynali Laughing Faktycznie, postać tej wampirzycy była odegrana fantastycznie. Jedyna dobra rzecz w tym filmie, bo scenariusz był banalny. Jednak jaki miał być, to nie był film o wampirach, tylko o gołych, bzykających wampirach, scenariusz nie jest najważniejszy wtedy Laughing Chyba, że nie o ten film Ci chodzi.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty nuit

Autor
Kriss de Valnor
Incubus/Succubus



Dołączył: 26 Gru 2006
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Czw 5:01, 28 Gru 2006

Wiadomość
Tak, o ten film chodzi. Nie dziwię się, że oglądałeś fragmentami, bo sceny sexu były sztampowe. Ja obejrzałam z ciekawości, bo niewiele widziałam erotyków o wampirach. Nie żałuję, ale jakoś też specjalnie nie rozpamiętuję.

Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Kriss de Valnor

Autor
nuit
The Jester



Dołączył: 26 Lip 2006
Posty: 229
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Czw 23:10, 28 Gru 2006

Wiadomość
Pewnie dlatego, że nie ma ich zbyt wiele. Nie opłaca się robić erotycznych filmów z wampirami, bo tzw. 'target' woli blond lale z silikonem i różową szminką.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty nuit

Autor
Kriss de Valnor
Incubus/Succubus



Dołączył: 26 Gru 2006
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Pią 7:24, 29 Gru 2006

Wiadomość
Pewnie dlatego, że tzw. target, to w większości odmóżdżone samce w krótkich portkach na szelkach.

Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Kriss de Valnor

Autor
akasha
Queen of The Damned



Dołączył: 31 Lip 2006
Posty: 29
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Czw 18:38, 11 Sty 2007

Wiadomość
...i obudzę się kiedyś by dać życie innym,
...i będą się kalać u mych stóp,
...i dam im piekło...

Jako wierna fanka Anne Rice muszę stanąć w jej obronie, jak i postaci przedstawianych w jej książkach. To wcale nie jest wina autorki, że są one źle odczytywane i tym samym przenoszone na ekran w krzywym zwierciadle. Ogólny błąd wynika z nieprawidłowej interpretacji książki, i pominięciu wielu cennych wątków.
Skupmy się nad samą wizją wampira, bo chyba ona budzi wiele kontrowersji.

Wampir stworzony przez Anne jest typem uwodzicielskim, nieco infantylnym, pięknym, głodnym "życia", heh... no i w końcu tak naprawdę delikatnym i zmanierowanym. To wcale nie jest tak do końca powiedziane, że musi być męski, typowy macho, czy coś w tym stylu. Nie w tym rzecz.

Nie powinno się obarczać winą autorki książki "Królowa potępionych" za nietrafność uchwycenia przedstawionego przez nią wizerunku wampira w filmie. Tak się składa, że przeczytałam z zapartym tchem jej książkę, muszę przyznać jestem pod wrażeniem. Natomiast film...cóż- totalna klapa.

Kriss masz rację, jest ostro wybrakowany, też odniosłam wrażenie jakby reżyser borykał się z ciągłym dylematem, które sceny wyciąć. Skupiono się głównie na Lestacie, Akasha to postać drugoplanowa, a nawet można rzec, jest jedynie dodatkiem (zresztą, dzieki temu dodatkowi, choć skąpo przedstawionemu, nie usnęłam). Wynikło chyba jakieś nieporozumienie, głowny-tytułowy bohater gra rolę praktycznie będącą tylko jakąś wzmianką.

Anne Rice stworzyła dwa dzieła: "Królową potępionych" i "Wampira Lestata", czyżby Michael Rymer pomylił tytuły filmów czytając w trakcie obie książki naraz? Confused

Pewnie się trochę narażę prezentując swoją wizję wampira po przeczytaniu Królowej, ale muszę przyznać, co Was pewnie zdziwi, Stuart Townsend jest moim zdaniem strzałem w dziesiątkę, jeśli idzie o samo zachowanie i wątki wizualne. To prawda, jest trochę niewyraźny, gra jakby "od niechcenia", nieco flegmantycznie, zniewieściały jak to określiłaś Kriss, metroseksualny czy "gejowaty" Wink jak to wyraziłeś Nuicie, ale ja tak właśnie postrzegam wampira. I powiem Wam, że wcale mnie nie dziwi, iż odbieracie go jako lekko "gejkowatego" hmm...cóż, tak właśnie zachowują się wampiry w mojej wizji, zakochani w sobie, doskonali, narcystyczni, i wcale to nie znaczy, że w sferze seksualnej są "homo"Wink.

Pewnie tak już się utarło, że wampir powinien budzić grozę, siać postrach, zniewalać, odstraszać. Tylko dlaczego zgodnie z waszą wizją, reżyser nie obsadził kogoś na miarę "Pudziana"?Wink(heh..., tak jakoś mi się skojarzyło).

Moja wizja wampira jest zgoła odmienna. Powinien być do cna zmanierowany, delikatny, ba!, nawet sprawiać wrażenie bezbronnego (na pozórWink). No ale na temat wampirów, może gdzie indziej.

Wracając do filmu, mało i jeszcze raz mało Akashy, mało rozleniwionego, zmanierowanego, rozkochanego w sobie Lestata, za dużo kiczowatego podkładu muzycznego, właśnie "gejowskiego" Korna.
Wink

-akasha-

aaa... tak na marginesie, mnie tam się podoba ta scena ze związanym Lestatem i jego "more".


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez akasha dnia Pon 21:18, 15 Sty 2007, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty akasha

Autor
nuit
The Jester



Dołączył: 26 Lip 2006
Posty: 229
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Czw 21:13, 11 Sty 2007

Wiadomość
Najdroższa Akasho, niewykluczone, że błędy interpretacyjne książki są. Ja nie mam zdania, ponieważ nie czytałem książek A.Rice. Dlatego nie wypowiadam się tu o bohaterach ściśle literackich lecz o bohaterach filmowych. A jacy są filmowi - każdy widzi, jeden będzie zachwycony, drugi zniesmaczony, trzeciego w ogóle to nie obejdzie.

Doskonale, że piszesz wyraźnie "wampir stworzony przez Annę". To wiele wyjaśnia. To jej spojrzenie na temat i ma wszelkie prawo kształtować bohaterów swych powieści, jak się jej żywnie podoba.
Wampir : uwodzicielski, piękny, głodny życia, zmanierowany, narcystyczny - absolutnie TAK.
Wampir: infantylny, delikatny, metroseksualny (użyłbym określenia "wymuskany") - absolutnie NIE.
Dla mnie, sądzę, że także dla wielu kobiet, uwodzicielskość i infantylność oraz metroseksualność kłócą się ze sobą... Innymi słowy, nie są do pogodzenia w jednym ciele, znoszą się. Czyli, ktoś infantylny nie może być uwodzicielski. Wypowiadam się jednak we własnym imieniu, a jeśli ktoś sądzi podobnie, to ma miejsce, aby zaznaczyć swoje zdanie.
Ja też nie twierdzę, że wampir musi być, jak to, Akasho napisałaś, macho. W żadnym razie. Macho to przygłup, czyli daleko mu do wampira. Cechą natomiast wampira, według mnie, jest nie tylko uwodzicielskość, ale szarmanckość. To moje takie arystokratyczne postrzeganie sprawy. A moje zmanierowanie niech się okaże zdaniem... "niech sobie plebs hula po świecie i udaje króli, ale błagam, oh... niech nie waży się stanąć na moim dywanie" Wink


akasha napisał:
Anne Rice stworzyła dwa dzieła: "Królową potępionych" i "Wampira Lestata", czyżby Michael Rymer pomylił tytuły filmów czytając w trakcie obie książki naraz?


Trafne spostrzeżenie. W istocie film pt. "Królowa Potępionych" opowiada historię Lestata. Może te wątki, o których piszesz, a których temat poruszyła Kriss, faktycznie zostały wycięte i akurat traf chciał, że wszystkie związane były z Akashą. A może film miał się nazywać zupełnie inaczej, ale reżyser obejrzał go przed premierą, doszedł do wniosku, że wszystko, co się dzieje przed pojawieniem się Akashy w zasadzie jest nieistotne i stąd wziął się tytuł filmu Wink

To jest forum i tu się dyskutuje, broni swego zdania, uznaje, bądź obala argumenty oponenta. Dlatego nie ma się co zastanawiać, czy się narazisz, czy nie Wink I niby komu? Natomiast wracając jeszcze na moment do postaci Lestata i jego "miękkiego nadgarstka", to masz prawo mieć taki wizerunek wampira. Chcę jednak wyraźnie zaznaczyć, że narcystyczność i doskonałość nie jest ściśle powiązana z, jak to określiłaś, "gejkowatością". Choć mogą iść w parze. Jednak to zależy od indywidualnego postrzegania.
Jeszcze jedną, ważną rzeczą jest to, że ja twierdząc, że postać Lestata jest metroseksualna (co w skrócie myślowym najczęściej oznacza właśnie gejowatość, choć pewnie to nieco "semantyczne nadużycie" hehehe), nie poruszam preferencji seksualnych rzeczonego Lestata. Poruszam typ osobowości. Nie każdy zniewieściały facio jest od razu gejem.

Tak, utarło się, że wampir musi budzić grozę. Nie musi jednak czynić tego byczym karkiem. Nawet nie może. Raczej postawą, spokojem, który jest taki niepokojący. Niepewnością jego następnego ruchu. Tym, że nie wiadomo, że jest wampirem, póki nie jest już za późno na jakikolwiek ruch. Tym, że nie wiadomo, kiedy i gdzie się zjawi, tym, że nagle odwracasz się od lustra, a on stoi za Tobą z zimnym spojrzeniem, lodowatymi dłońmi, które za chwilę Cię pochwycą i chłodnymi ustami, które za moment wpiją się w Twoje bezbronne ciało.
Nie mam nic do Pudzianowskiego, a nawet mogę powiedzieć, że szanuję go, jako sportowca. Jego rola w filmie o wampirach też nie jest niemożliwa, ale raczej jako inny charakter niż arystokratyczny i chłodny wampir, który gorącym się staje tylko na tę jedną, krótką chwilę, w której jego zęby przeszywają z szelestem białą, jak śnieg skórę na szyi pięknej dziewczyny, która już sama nie wie, czy się boi, czy się oddaje rozkoszy. Całe szczęście, że w Polsce nie kręci się filmów o wampirach, bo pewnie Lestata zagrałby M.Żebrowski, Jessie A.Włodarczyk, Mariusa B.Linda, a Akashę Ola Lubicz Wink To byłby prawdziwy horror.

Akasha, możesz mieć taki wizerunek wampira, jaki prezentuje Stuart Townsend ze swym pamiętnym "moooore". Ja zdecydowanie wolę Garego Oldmana z jego "I have crossed oceans of time to find you...". Może zrobimy walkę plastelinowych figurek a'la Celebrity Deathmatch? Wink Gdyby walkę zorganizowali Amerykanie, pewnie wygrałby Lestat, bo gdyby wygrał Dracula, byłoby to bardzo niepoprawne politycznie Wink


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty nuit

Autor
akasha
Queen of The Damned



Dołączył: 31 Lip 2006
Posty: 29
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Pią 10:32, 12 Sty 2007

Wiadomość
...i obudzę się kiedyś by dać życie innym,
...i będą się kalać u mych stóp,
...i dam im piekło.


Najsłodszy Nuicie;)

Na pewno większości nie podoba się wizerunek wampira przedstawiony przeze mnie, heh...niemalże jestem pewna, że sam Stuart Townsend wyssałby ze mnie ostatnią kroplę krwi za porównanie go do słodkiego, nieco infantylnego, rozleniwionego dziecka. Wszystko to wynikałoby tylko li wyłącznie z faktu, iż szczegółowo nie wyjaśniłam o co mi do końca chodzi, i jak ja to wszystko widzę.

Napisałeś:"infantylność i uwodzicielskość kłócą się ze sobą". Otóż, w Twojej wizji - tak, w mojej natomiast - nie.

Trochę mnie już znasz, wiesz, że lubię trzymać "rękę na pulsie", uwielbiam, wręcz się rozkoszuję tym, jak ktoś może być ode mnie zależny, bezgranicznie mi ufać. Nie jestem typem naiwnej owieczki, ale naiwne owieczki, w szczególności gdy są tak słodkie jak Stuart Townsend przyprawiają mnie o niesamowite dreszcze.Smile

Czy zatem infantylny nie może być uwodzicielski?, Czy zawsze uwodzicielskość przyjmuje postać kogoś pewnego siebie, władczego, przysłowiowego szczwanego liska?Wink.

No i rzecz jeszcze jedna, warta podkreślenia: Infantylny nie oznacza głupiego, a czy uległego? jak najbardziej:).


-akasha-


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty akasha

Autor
Kriss de Valnor
Incubus/Succubus



Dołączył: 26 Gru 2006
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Pią 12:40, 12 Sty 2007

Wiadomość
Zastanawiam się, czy Lestat był w tym filmie infantylny. Na razie tego nie widzę, ale może się dopatrzę. Infantylność, to może nie to samo, co głupota, ale mądrości i inteligencji mnie satysfakcjonującej też nie oznacza. Raczej nawet ją wyklucza. Tu się zgadzam z nuitem w całej rozciągłości, też wychowałam się na Drakuli i starszych horrorach. Nieporadność u faceta, zagubienie nawet, gdyby było udawane, pozorne i zniewieścienie, zdecydowanie mnie odrzucają. W związku z tym, że postać wampira zawsze była dla mnie jakimś wzorem, nie jedynym oczywiście, ale jednym z kilku wzorów faceta, jego męskości, cienko mi się widzi wampir nacechowany miękkością i delikatnością. No miałam nie używać słowa "gejowaty", ale ono najlepiej pasuje tu i idealnie określa to, o co mi chodzi i to, co Wy rozumiecie pod tym określeniem. Jedynie postawę osobowości, a nie określenie preferencji.
Akasha jest typem dominującym, na to wygląda i "owieczka" rozpala ją najsilniej. Nawet, jeśli to tylko gra. Ja jestem inna. Nie oznacza to, że preferuję swoją uległość, zupełnie nie. Ale jeśli facet da mi się zdominować, to przestaje mnie interesować i staje się wręcz aseksualny dla mnie. Muszę czuć, że to ja jestem kobietą. To nie oznacza bycia kruchą i bezbronną, ale raczej to, że facet będzie dla mnie filarem, na którym mogę się podeprzeć, a on się nie zachwieje i że kiedy np. jadąc z nim w windzie ona stanie między piętrami, to facet nie uniesie dłoni do poziomu swej głowy i nie zacznie biadolić "ojej i co teraz, tak się boje, a jak nas stad nie wyciągną?!", tylko po prostu sięgnie w wiadome miejsce, otworzy drzwi, pomoże mi wyjść i zejdziemy schodami.

Pudzian nie budzi we mnie grozy, poszłabym z nim na piwo, gdyby obiecał, że nie będzie śpiewać, ale nic poza tym.

nuit napisał:
postawą, spokojem, który jest taki niepokojący. Niepewnością jego następnego ruchu. Tym, że nie wiadomo, że jest wampirem, póki nie jest już za późno na jakikolwiek ruch. Tym, że nie wiadomo, kiedy i gdzie się zjawi, tym, że nagle odwracasz się od lustra, a on stoi za Tobą z zimnym spojrzeniem, lodowatymi dłońmi, które za chwilę Cię pochwycą i chłodnymi ustami, które za moment wpiją się w Twoje bezbronne ciało (...) arystokratyczny i chłodny wampir, który gorącym się staje tylko na tę jedną, krótką chwilę, w której jego zęby przeszywają z szelestem białą, jak śnieg skórę na szyi pięknej dziewczyny, która już sama nie wie, czy się boi, czy się oddaje rozkoszy.

Nuit, masz talent do rozbudzania fantazji w kobietach, w każdym razie we mnie. W klimacie, który lubię. Czytam Cię nie pierwszy już raz i wyobraźnia mi się zwilża. Czy Ty piszesz jakieś książki? Pytam serio.

nuit napisał:
Całe szczęście, że w Polsce nie kręci się filmów o wampirach, bo pewnie Lestata zagrałby M.Żebrowski, Jessie A.Włodarczyk, Mariusa B.Linda, a Akashę Ola Lubicz

Hehehe, najpierw umiejętnie podnieci, a po wszystkim rozbawi. Właśnie mianowałam Cię moim dream lover.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Kriss de Valnor

Autor
nuit
The Jester



Dołączył: 26 Lip 2006
Posty: 229
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Sob 2:37, 13 Sty 2007

Wiadomość
Akasha, znam Cię troszkę i wiem, że takie Twoje owieczki, to krótki dystans. Golisz je z wełenki i już ich nie ma. Szczerze jednak przyznam, że osobiście (a jak wiesz, Twe szczęście jest mi wartością bezcenną) widziałbym Cię, jako królową u boku inszego króla niźli ten tu wymieniany Wink Wybacz napastliwość, lecz on dla mnie daleki jest od ideału króla.
Infantylny nie może być uwodzicielski, choć może być na swój sposób atrakcyjny. Wszystko zależy od tego, co się lubi, w czym znajduje się swoje rozkosze. To oczywiście moje zdanie i można się z nim nie zgadzać. Infantylność, innymi słowy zdziecinnienie... nie no, nie chcesz mi chyba powiedzieć, że kilkuletni chłopiec, nawet chłopiec 15-letni może być uwodzicielski? Że może mieć w ogóle pojęcie o tym? Pamiętajmy, że rozpatrujemy tu oczywiście nie cechy fizyczne takiego pacholęcia lecz walory intelektualne. Uwodzicielskość, to oczywiście sprawa intelektu, umiejętnego zachowania się, wiedzy w danym temacie i umiejętnego jej wykorzystania do osiągnięcia zamierzonego celu. W tym wypadku uwiedzenia. Mniejsza o to, czy na dłużej, czy na zaledwie moment. Dziecko nie może posiadać tych cech, niezależnie od tego, czy ma 15 czy 30 lat. To rzecz hierarchii wartości, czyli mówiąc prościej tego, co uznaje za bardziej 'cool', a co za mniej 'cool' Wink Niektórzy pozostają dziećmi do końca. Widzisz... dam Ci prosty przykład... Twój Lestat nawet, gdyby umiał spojrzeć na Ciebie tak, że poczułabyś, że uginają Ci się nogi pod jego świdrującym wzrokiem i gdyby wiedział, że trzeba wtedy powiedzieć coś błyskotliwego, oryginalnego, być może z delikatną aluzją erotyczną, ale taką zmyślną, że Ty przez dłuższą chwilę zastanawiałabyś się, czy to faktycznie była jakaś aluzja, czy może jedynie gra słów... on wolałby Ci powiedzieć swoje "more" z (nie obraź się) uśmieszkiem chłopca, który właśnie doznał swojej pierwszej w życiu erekcji i chociaż jeszcze nie wie, co to, wie, że mu się podoba. Wolałby to powiedzieć, bo według niego to by było bardziej 'cool' Wink

Kriss, jestem kimś o milionach talentów Wink Książki jeszcze nie napisałem żadnej, ale kto wie, może kiedyś to zrobię... np. jakąś biografię wampira, albo dramatyczną historię grupki bohaterów zamkniętych w wielkim i złym lesie, siedzących w domku, który próbuje ich zabić Wink
Wspaniale, tego tytułu brakowało mi do kolekcji! Dzięki Wink


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty nuit

Autor
akasha
Queen of The Damned



Dołączył: 31 Lip 2006
Posty: 29
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Nie 5:21, 14 Sty 2007

Wiadomość
...i obudzę się kiedyś by dać życie innym,
...i będą się kalać u mych stóp,
...i dam im piekło.



Troszkę dyskusja zbacza na inny tor, no ale przecież nie można tego tak zostawić bez echa:)!!!. Skoro już poruszyliśmy temat, że tak to nazwę "co kto lubi, co kogo pociąga", jedno jest pewne, mnie pociąga Lestat, Kriss- nie. Nie moja wina, że tak go postrzegam w filmie, nie moja wina, że taki typ mnie w jakimś tam stopniu intryguje. Słusznie zauważyłaś Kriss, jestem osobą dominującą, tylko czy takie do końca uległe owieczki mnie rozpalają? hmm...nie, to nie tak. Nigdzie nie napisałam, że nieporadność u faceta mi się podoba, a zagubienie?- to już leży tylko i wyłacznie w mojej gestii, czy potrafię doprowadzić do takiej sytuacji, w której gra zamiena się w piękną sztukę walki o przetrwanie.

Nuit- infantylność oznacza jak dla mnie tylko i wyłacznie naiwność, ślepe zaufanie komuś, irracjonalne zawierzenie drugiej osobie, uległość- zachowanie się jak marionetka, jak ktoś uśpiony. Nigdy przy tym określeniu nie użyję słowa "dziecko" ani jemu pochodnych, i obalę wszelkie definicje, wręcz wymażę z nich takie przymiotniki jak: "dziecinny", "zdziecinniały", zastępując je podobnymi, ale już przyjmującymi inną postać, a mianowicie "cofający się w rozwoju", "uśpiony" czy nawet pieszczotliwie "słodki głuptas"Wink

Tak, piętnastoletni chłopiec nie może być uwodzicielski, ale trzydziestoletni facet z makijażem a'la nieżyjący już Brandon Lee ("Kruk"), czy Robert Smith (The Cure) z głosem Lestata "moooooooooooreeeeee", wijący się u moich stóp, taplający się w kałuży krwi, i błagający o podanie mu ręki- już tak:). Wtedy jest taki bezbronny, wręcz słodki, a usypiając z bólu będę słyszała jak infantylnie ęsi.

Wracając jeszcze do przykładu podanego przez Kriss (sytuacja w windzie), zgodzę się, taki typ faceta jest jak najbardziej wskazany, nad nim można trochę dłużej "popracować", ba! z nim można nawet porozmawiać, uznać go jako godnego przeciwnika, kogoś kto ma w sobie "więcej energii" (na ten temat pisałam gdzie indziej "Karpackie Zaklęcia"), ale nigdy mu nie ulegać!!!. Ten typ może też pociągać, jeśli traktuje się go jako "podporę" czy "filar". Ja wcale nie twierdzę, że przyciąga mnie jakaś przysłowiowa "ciota" czy "flaki z olejem", a tak chyba mnie zrozumieliście. Nie tędy droga, nie o to mi chodziło- bynajmniej nie widzę tak Lestata.

Zgodnie twierdzicie, że zmanierowanie i zniewieściałość nie przystoi wampirowi, hmm... ja jednak będę obstawać przy swoim, wampir w takiej postaci mi się podoba. Ostry makijaż, szarmanckość, chwiejne ruchy, zmieniające się w upiorny taniec i w końcu głodna, dzika bestia, wcześniej sprawiająca wrażenie zupełnie nieporadnej istoty- tak to widzę (aż mi się gorąco zrobiłoWink).

No i na koniec jedna uwaga, mówimy tu o wampirach, a to wcale do końca nie jest nigdzie wyjaśnione i powiedziane, że swój głód zaspokajały tylko i wyłacznie od osób płci przeciwnej;) może dlatego mam taką wizję ?;)hmm...


-akasha-


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty akasha

Autor
Kriss de Valnor
Incubus/Succubus



Dołączył: 26 Gru 2006
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Nie 12:00, 14 Sty 2007

Wiadomość
Akasha, oczywiście, że to nie Twoja wina. To w ogóle nie jest żadna wina. Każdy ma prawo do tego, aby coś go pociągało. Oczywiście z pewnymi wyjątkami, ale nie ma potrzeby tu o nich mówić. Gra o przetrwanie... piękna rzecz. Czasem się w to bawiłam. Wniosek końcowy jest jednak taki, że taka gra zawsze prowadzi do końca. Końca gry. Ktoś przetrwa, ktoś nie przetrwa. Stwierdzam, że wolę sama decydować, kiedy coś się kończy, niż zostawiać to kolejom gry. Na zasadzie, wstajesz od gry, czyli przegrywasz. Jak mnie znudzi, to odchodzę, a ponieważ nienawidzę przegrywać, nie chcę dawać cienia wątpliwości, że się poddałam. Zgadzam się jednak, że gra taka jest pociągająca.

Termin infantylność z definicji oznacza zdziecinnienie człowieka dorosłego, w pewnym sensie niedorozwój emocjonalny. Może więc zaproponuję, aby zaniechać używania tu tego słowa, a zastąpić je tymi, które akasha podała jako jej intencje w użyciu tego terminu? To tylko słowo, a przez nie dyskusja idzie nico bocznym torem.

Brandon Lee w Kruku... to była postać. Strzał w 10 przy obsadzaniu ról. Nijak mi jednak nie pasuje do bezbronności. Może właśnie to Ci się podoba i rozpala zmysły, silny facet, który czołga się u Twych stop, jako pokonany. Osobiście uważam, że zestawianie Kruka i Lestata na jednej płaszczyźnie jest mocno przesadzone i krzywdzące... dla Kruka.

Akasha, jako kobiety obie wiemy, że uleganie mężczyznom to pozorny zabieg, aby dodać im pewności siebie, która nas rajcuje i sposób na trzymanie ich w szachu dzięki temu, że sądzą, że są panami sytuacji. Ale zgoda, typ faceta, z którym "można nawet porozmawiać" bardzo mi odpowiada. Wydaje mi się, że nawiązujesz tu do tematu poruszonego w innym miejscu traktującego o wampiryźmie emocjonalnym. Chcę zaznaczyć, że ja daleka jestem od takich praktyk. Mam inne cele, kiedy rozmawiam z facetem, co nie znaczy, że krytykuję Twoje. Nawet przeciwnie.

Ja twierdzę, że zniewieściałość nie przystoi wampirowi. Zmanierowanie jak najbardziej. W temacie zniewieściałego wampira, który nagle przemienia się w dziką bestię, mój śmiech zniszczyłby wszelkie oznaki budzącej się dzikości. Lubię ściśle określone typy osobowości.

Ja nie mam preferencji wobec wampirów kobiet i mężczyzn. Będąc wampirzycą mogłabym gryźć i facetów i kobiety i sprawiałoby mi to równą satysfakcję. Ale jestem kobietą i to chyba wiele wyjaśnia. Bliskość dwóch kobiet nie jest tak niesmaczna, jak dwóch facetów. Jeśli chodzi o relację dwóch facetów wampirów, mam podobne zdanie, jak nuit.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Kriss de Valnor

Autor
nuit
The Jester



Dołączył: 26 Lip 2006
Posty: 229
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Nie 16:35, 14 Sty 2007

Wiadomość
Akasha, napisałaś "naiwność, ślepe zaufanie komuś, irracjonalne zawierzenie drugiej osobie, uległość- zachowanie się jak marionetka, jak ktoś uśpiony"... Mam na to inne określenie, które jest według mnie o wiele trafniejsze, niż infantylność. Ofiara Losu Wink

Myślę, że to, co proponuje Kriss, to dobre rozwiązanie. Skupmy się na temacie właściwym, którym jest w tym wypadku szeroko rozumiany metroseksualizm postaci Lestata. Kwestie znaczenia słowa "infantylny" zostawmy z boku.

Brandon Lee i jego Kruk, to legenda. Wzorzec. Niedościgniony do tej pory i pewnie już nigdy (potwierdzeniem niech będą kolejne części Kruka, które krótko mówiąc były szmirami). Gdyby żył i zagrał rolę Lestata w podobny sposób, w jaki zagrał rolę Kruka, film "Królowa Potępionych" byłby dziełem. Tak sądzę. Odejmując kiepską muzykę i poszerzając wątek Akashy uzyskanoby film, który mógłbym jednym tchem wymienić z "Draculą" Coppoli.

Zgodnie z tym, co napisała już Kriss, zmanierowanie - TAK, zniewieściałość - NIE. Szarmanckość i jednocześnie "gejowatość" dziwnie mi się widzi. W przypadku tego typu "miękkości ruchów" odpowiedniejszym słowem jest "nadskokliwość"... może wręcz służalczość. Szarmanckość kojarzy mi się z gentlemanem o nienagannych manierach wobec kobiety, który ma do niej szacunek rozwinięty w najwyższym stopniu, ale służąc jej swym ramieniem, czy nawet samym sobą, nie traci nic ze swej męskości i godności. Wręcz przeciwnie, potwierdza obie. Nie przeszkadza mu to w odpowiedniej chwili pochwycić kobietę mocno w ramiona i wybuchnąć wobec niej namiętnością, także tą wampirzą. Lestat nie był szarmancki, był właśnie zdziecinniały, "gejowaty" i służalczy. Trzy cechy dyskwalifikujące go jako wampira. Porównaj go, proszę, z szarmanckością Draculi według Garego Oldmana.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty nuit

Odpowiedz do tematu Strona 1 z 2
Idź do strony 1, 2  Następny

Forum Strona GłównaMuza IksQueen of The Damned
Obecny czas to Pią 4:31, 24 Lis 2017
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group - Glass˛ Created by DoubleJ(Jan Jaap)
Regulamin