Forum Strona Główna Pozostałe zespoły Mayhem
Obecny czas to Pią 4:41, 24 Lis 2017

Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat
Autor
Kriss de Valnor
Incubus/Succubus



Dołączył: 26 Gru 2006
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Czw 14:49, 30 Sie 2007

Wiadomość
Mayhem
Kraj - Norwegia
Gatunek - Black Metal
Rok powstania - 1984
www - [link widoczny dla zalogowanych]

Skład:
Attilla Csihar - Vocal
Blasphemer - Gitara
Necrobutcher - Bas
Hellhammer - Perkusja

Byli muzycy, którzy nie mogą zostać pominięci z racji swego wkładu oraz znaczenia:

Maniac - vocal na płytach Deathrehearsal, Deadcrush, Wolfs Lair Abyss, Ancient Skin/Necrolust, Mediolanum Capta Est, Grand Declaration of War, European Legions, Live in Marseille, Chimera

Dead - vocal na płytach Live in Leipzig, Dawn of The Black Hearts, Out From The Dark, Freezing Moon

Euronymous - gitara na płytach Pure Fucking Armageddon, Deathrehearsal, Deadcrush, Live in Leipzig, De Misteriis Dom Sathanas, Dawn of The Black Hearts, Out From The Dark, Freezing Moon

Albumy:
1.Pure Fucking Armageddon (Demo) 1986
2.Deathrehearsal (Demo) 1987
3.Deathcrush (EP-ka) 1987
4.Live in Leipzig (Live) 1993
5.De Mysteriis Dom Sathanas 1994
6.Dawn of the Black Hearts (Live) 1995
7.Out From The Dark (EP-ka) 1996
8.Freezing Moon (Single) 1996
9.Wolf's Lair Abyss (EP-ka) 1997
10.Ancient Skin/Necrolust (Single) 1997
11.Mediolanum Capta Est (Live) 1999
12.Grand Declaration of War 2000
13.European Legions 2001
14.Live in Marseille (Live) 2001
15.Chimera 2004
16.Ordo Ad Chao 2007

Pominęłam niektóre wydawnictwa, skupiając się na tych co ciekawszych i premierowych.

Chyba nie trzeba specjalnie przedstawiać zespołu temu, kto z metalem związał swą drogę wiele lat temu. Jedna z legend muzyki ogólnie nazywanej "metalową". Jedni z twórców nurtu black, śmiało można to powiedzieć. Zaczynali, kiedy jeszcze nikt nie wiedział, co to jest black metal. Legendą są nie tylko ze względu na swą muzykę i staż artystyczny, ale także dzięki dramatycznej historii zespołu. Zastanawiałam się i zdecydowałam, że nie będę tu opisywać tych makabrycznych zajść, o których każdy może sam przeczytać, np. w internecie. Jeśli wyniknie tu dyskusja o tym, to mam nadzieję, że będzie kulturalna i niesloganowa. Skupię się na muzyce oraz otoczce, owej aurze, która sprawiała, że zespół był taki kontrowersyjny, wyjątkowy. Muzyka ta jest dzika i zdecydowanie nie dla wszystkich, nawet jeśli sądzą, że "lubią metal". To początki black, wówczas określanego jeszcze mianem death z braku innych nazw. Członkowie zespołu bardzo poważnie traktowali swoje ideały i wszystko, co kryło się pod nazwą Mayhem (z ang. okaleczenie, bądź też mniej popularne - zamęt, chaos). Zwłaszcza wokalista Dead i gitarzysta Euronymous. Wystarczy wspomnieć, że Dead zakopywał swoje ubranie na miesiące w ziemi, by później pachnieć klimatycznie - zgnilizną, śmiercią. Wdychał przed koncertem swąd trzymanych w torebce martwych ptaków, aby lepiej wczuć się w aurę śmierci. Ktoś spoza środowiska mógłby pomyśleć - kompletny świr. Rzeczywiście tak było, ale czyż to nie właśnie świry w danej dziedzinie mogą być naprawdę szczerymi artystami?
Są dwa nurty ludzi tworzących muzykę. Albo ci, którzy się nią bawią, albo ci, którzy traktują ją śmiertelnie poważnie. Śmiertelnie - to dobre określenie dla Mayhem. Czasem wydaje mi się, że zbyt poważnie, choć daleka jestem od tego, aby kpić z czyiś ideałów, nawet, jeśli graniczą one z obłędem. Dlatego, że nie ma nic piękniejszego, niż poświęcanie się całą pasją, całym sobą temu, co się robi i kim się jest.
Jeśli chodzi o samą muzykę, to polecam ją tym, którzy cenią sobie porządne łojenie, bez zbędnego i tandetnego efekciarstwa. To stara, dobra - doskonała wręcz - szkoła black metalu. Jednak, jeśli zacząłeś, cenny czytelniku, słuchać "black metalu" od późnych płyt C.O.F. lub Dimmów, to z całą odpowiedzialnością mówię, że to muzyka nie dla Ciebie. A tych, którzy znają... nie muszę przekonywać. Powiem tylko, że nie jestem zwolenniczką dzielenia na "true" i "nie true". To subiektywny podział, zbyt subiektywny, aby miał wyraźną rację bytu.



Dodaję zdjęcia dwóch panów, bez których Mayhem nigdy nie byłoby tym, czym jest dziś.
Kolejno : Dead i Euronymous.



Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Kriss de Valnor

Autor
nuit
The Jester



Dołączył: 26 Lip 2006
Posty: 229
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Pią 16:09, 21 Wrz 2007

Wiadomość
Kriss... powiem krótko, doskonale opracowany temat Wink Gratulacje Smile

Miało być bez sloganów, więc powstrzymam się od pisania zdań typu "Mayhem, to wspaniały, wielki, legendarny zespół, ponieważ... itd." Wink
Co racja, to racja... dzielenie na "true" i "not true" jest zawsze zbyt subiektywne, aby rozwodzić się zbyt długo nad tym. Heh... tak sobie myślę, że i Dead i Euronymous, gdyby dożyli naszych czasów, to dopiero mieliby używanie! Na prawie wszystkich wykonawców mogliby lżyć. Skoro według nich pierwsza płyta Paradise Lost nie była "true", to co by powiedzieli o całej masie obecnych pseudometalowych pomiotów (żeby nie powiedzieć wymiotów) Wink
Osobiście chyba bardziej wolę Burzum, niż Mayhem, ale jednego i drugiego mogę słuchać godzinami. Zresztą, chyba trudno jest porównywać jedną muzykę z drugą, to zupełnie inne rzeczy. Wolę zdecydowanie starszy Mayhem, niż nowszy. Takie kamienie milowe, jak "Deathcrush", czy "Necrolust" albo "Freezing Moon" są nie do doścignięcia już... chyba nigdy. To były piękne czasy. Teraz zupełnie zmieniła się kultura, cała kultura. Już tak się nie gra. Teraz black musi mieć całe tło za gitarami, a czasem nawet gitary są mniej istotne, trzeba pokazać, jak pięknie pan na klawiszach gra. Nie ukrywam, podobają mi się utwory z klawiszami, ale jak wszystko, ma to swoje granice. Trudno stworzyć odpowiedni klimat grozy, czy czego tam sobie zechcą panowie bez użycia klawiszy. Można nazwać to wszystko jakąś ewolucją. Tylko, czy każda ewolucja idzie w dobrą stronę? Coraz częściej zaczynam myśleć, że nie zawsze. Sądzę, że dopiero po latach zaczyna się naprawdę doceniać muzykę Mayhem. Tą surowość. Obecnie ktoś sobie myśli "nurt norweski"... Założę się, że od razu kojarzy to sobie z wymyślnymi utworami, symphonic black metal itp. Miało to swoje dobre strony. Wszystkie te strony były w połowie lat 90-tych. Paradoksalnie, niestety czas płynie. Gdyby stał w miejscu, byłoby wspaniale. Ewolucja nie stworzyłaby dziwnych projektów i oszczędziłaby wielu wykonawców od pójścia za daleko w "poszukiwaniach". Zawsze pytam, po co szukać, kiedy znalazło się coś idealnego? Taka natura człowieka? Być może, ale to często bywa zgubne. Jak to mawia mój brat: "to, że coś jest możliwe do zrobienia, nie znaczy, że ma sens". To kwintesencja większości obecnej sceny black. Technika poszła do przodu, co nie oznacza, że każdy na siłę musi korzystać z jej dobrodziejstw. Zwłaszcza, gdy jest zły! heh Wink
Niestety, nawet Mayhem nie ustrzegł się chorych eksperymentów. Myślę, że gdyby nagle Dead i Euronymous zmartwychwstali na jeden dzień, to po przesłuchaniu płyty "Grand Declaration of War", wszyscy muzycy Mayhem byliby martwi następnego dnia. Dead i Euronymous nie znieśliby chyba tego, co zrobiono z ich wspaniałym Mayhem, z Ideą. Na szczęście wciąż żyjący członkowie zespołu w porę się opamiętali i kolejne płyty były już w porządku. Choć i tak ja zawsze będę wolał stary Mayhem.
No, wystarczy, jak na jeden post Smile


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty nuit

Autor
Kriss de Valnor
Incubus/Succubus



Dołączył: 26 Gru 2006
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Sob 11:42, 24 Lis 2007

Wiadomość
Dzięki za uznanie. Korzystałam z dobrych wzorców już tu obecnych.
Teraźniejszy metal, tzw. metal, obfituje w masę gniotów i z pewnością nieżyjący muzycy Mayhem szydziliby niemal ze wszystkiego. Choć ja nie uważam, że mieli rację wtedy. Teraz by mieli. Ja lubię pierwszą płytę Paradise Lost i kolejne dwie też. Uważali Samael za dobrą muzę, która była "true", chyba by się obaj porzygali, gdyby usłyszeli co teraz robi Samael.
Deathcrush, Necrolust, Freezing Moon - kamienie milowe, pięknie to nazwałeś. Są nimi.
Poszukiwania, bywają celowe, ale ich ryzykiem jest odnalezienie ślepej uliczki albo niewłaściwej ścieżki. Niestety Mayhem dał ciała. Choć Grand Declaration of War da się posłuchać w wybranych fragmentach, to jednak widać na niej postęp techniki, tylko na jaką cholerę z niej korzystać. Najlepsza muza jest grana na żywych gitarach, żywej perkusji i wystarczy. Nie trzeba robić domieszek niczego więcej. Z pewnością nie jest potrzebne modyfikowanie głosu. To była największa wiocha na G.D.o.W. No i ten potworny "niewiemjaktonazwać" z beatem rodem z techno albo jakiegoś innego syfu. Nie znam się na muzyce elektronicznej. Płyty po G.D.o.W. też mi się specjalnie nie podobają. Starzeją się panowie, brzuszki rosną, gust się łajdaczy. Tak bywa.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Kriss de Valnor

Autor
nuit
The Jester



Dołączył: 26 Lip 2006
Posty: 229
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Wto 13:11, 08 Kwi 2008

Wiadomość
Kriss... postanowiłem odświeżyć temat Wink
Tradycyjne pytanie, budzące często ożywione dyskusje, czasem nawet walkę bez przebierania w słowach. Spodziewam się, że już nawet stoczyłaś taką jedną, czy dwie w tym temacie Wink
Zatem? Który Twoim zdaniem? Którego wolisz? Który z nich najlepiej oddaje klimat Mayhem? Który z nich był, czy też jest najlepszym wokalistą zespołu, według Ciebie? Trzech do wyboru, ciekawe, czy i tu mamy podobne zdanie Wink
Pozwolę sobie moje napisać dopiero po Tobie, kobiety przodem Wink

Wracając do Twojego posta, Paradise Lost byli dla mnie bogami. Smutne, jak czasem bogowie kończą. Z płyty na płytę jednak, było to do przewidzenia. Jeśli chodzi o Samael, to może nie aż bogami, ale podobna droga. Od znakomitej muzyki po totalny syf. Co do "Grand Declaration of War", zdanie mam podobne. Fragmentami można posłuchać. Są jednak takie fragmenty, których po prostu nie słucham, przełączam na kolejny utwór, bo nie da się tego słuchać.
Podsumowując - to, że z wiekiem ludzie, którzy jak byli młodzi stworzyli legendę, dziadzieją i odstawiają coraz większą wioskę, jest smutną prawdą, widocznie jednak taka jest kolej rzeczy. Najgorsze jest to, że wciąż coraz mniej mają następców. Obecnie rzadko który nowo powstały zespół gra surowo. Znak czasów, znak, który odbijają na kontraktach producenci. Wymagają klawiszy i przyśpiewek wpadających w ucho. Nawet, jeśli właściciele uszu tych uważają się za wyjątkowych, słuchających tzw. "metalu" i gardzą wszystkim poza tą muzyką. Na szczęście istnieją też perełki, które mimo roku 2008 potrafią mocniej "sypnąć" w perkusję, a muzykę opierają o silne gitary i nic więcej.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty nuit

Autor
Kriss de Valnor
Incubus/Succubus



Dołączył: 26 Gru 2006
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Pon 10:21, 14 Kwi 2008

Wiadomość
Cieszę się bardzo, że postanowiłeś go odświeżyć. Nie mylisz się, nie jest mi obce spieranie się o różne wątki dotyczące Mayhem. To jednak świadczy o tym, jakie emocje budzi ten zespół. Chwała im za to. Nie będę oryginalna, jeśli napiszę, że w głosie Dead'a było coś, co przejmowało, coś, co chwytało za serce. Szkoda, że jego głos zachował się tylko na płytach live. Z chęcią posłuchałabym go zarejestrowanego w warunkach studyjnych. Ale płyty live z nim, to już legenda, czy raczej jedyna pozostałość po niej. Jeśli chodzi o płyty studyjne, wolę głos Maniaca. To, jak brzmiał na Deathcrush albo na Wolf's Lair Abyss, to mistrzostwo świata. Wiem, że są jego przeciwnicy, którzy nie przebierają w słowach, ale tym większy jesteś, im więcej masz przeciwników i im bardziej zajadli są. Attilla nie jest zły, potrafi wydawać z siebie naprawdę mistyczne dźwięki. Jednak, gdybym miała wybierać, byłby trzeci na trzech. Zbyt często średnio mi się podobają te, które mistyczne nie są.

Tak, wiem, co masz na myśli, "tzw. metal". I wysoko zadarte noski, patrzcie, jestem taka metalowa i gotycka, uważaj bo będzie nieprzyjemnie. Moje ukochane dźwięki to Evanescence, Him i Nightwish oraz C.o.F. Szkoda gadać.
Cieszę się, że masz podobne zdanie do mojego. Czuję więź.
A jak masz coś ciekawego, co w 2008 roku mocno sypie w perkusję, to podpowiedz, może nie znam, a warto poznać.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Kriss de Valnor

Autor
nuit
The Jester



Dołączył: 26 Lip 2006
Posty: 229
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Czw 18:45, 24 Lip 2008

Wiadomość
No popatrz, Kriss, ja też uważam, że Maniac był/jest lepszy niż Atilla. Atilla za bardzo przesadza z "mruczandami", a czasem jego wokalizy przypominają mi, o zgrozo, Rammstein. Chce być oryginalny, czasem jednak warto przemyśleć, co jest odpowiednie dla danej muzyki. Maniak wył, charczał, nawet piał. To bardziej mi pasuje do black metalu, niż "mruczanda". Choć teraz muzyka Mayhem ewoluowała i ja miałbym wątpliwości, czy wciąż jest to black. W każdym razie, na pewno nie jest to czysty black. Jeśli chodzi o Dead'a, to wszystkie doniosłe słowa na jego temat zostały już powiedziane. Dołączam się do nich.

Listę najłomotliwszych wyjców roku 2008 prześlę w dogodnym terminie kanałem prywatnym Wink


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty nuit

Odpowiedz do tematu Strona 1 z 1

Forum Strona GłównaPozostałe zespołyMayhem
Obecny czas to Pią 4:41, 24 Lis 2017
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group - Glass˛ Created by DoubleJ(Jan Jaap)
Regulamin