Forum Strona Główna Kaliope Stary grobowiec..., i nierozlaczne rodzenstwo...
Obecny czas to Pią 4:25, 24 Lis 2017

Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat
Autor
Inya
The Jester's Bride



Dołączył: 22 Sty 2007
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Sob 18:38, 27 Sty 2007

Wiadomość
Stary grobowiec..., i nierozlaczne rodzenstwo...

Dobrze znana mi osoba, jako dziewczynka lubila czeste przejazdzki rowerem nad wode, do lasu najczesciej ze swa ciocia. Ktoregos dnia zorganizowali ognisko wraz ze znajomymi nad rzeka, a byl to spory kawal drogi od domu. Mimo wszystko przywedrowaly na rowerach i dobrze sie bawily az do nocy. Gdy jej ciocia uznala, ze czas na nich i powinna odwiezc mloda osobe juz do domu, bylo bardzo ciemno, a godzina dosc pozna. Trzeba bylo ruszac i to najlepiej najkrotsza trasa. Zatem pojechaly slynnym skrotem przez srodek cmentarza, ktory miescil sie na obrzezach miastach... Staraly sie jechac dosyc szybko zwazywszy na to, iz malo byla przyjemna ta podroz, a noc nie za ciepla. Majac za soba juz spory kawalek cmentarza, dobiegl ich jakby stlumiony krzyk z oddali..., jadac dalej byl coraz silniejszy i bardziej piskliwy, przerazajacy zwlaszcza w tle prawie zupelnych ciemnosci. Dojezdzajac do miejsca tej sytuacji nie mogly zrozumiec zszokowane i wystraszone, co sie dzieje. Z tego co sie zorientowaly, potworny krzyk dobiegal z wnetrza jednego z grobowcow..., byl tak rozpaczliwy, donosny i chrapliwy, przechodzacy po chwili w okrutny pisk... Postanowily jak najszybciej stamtąd odjechac, ruszajac spostrzegly, iz do tego niewiarygodnego odglosu doszlo drapanie z bardzo nieprzyjemnym dzwiekiem..., wbijajacych sie paznokci w grobowiec i szybkimi przesunieciami, jakby proba wydostania sie na zewnatrz...,az ciarki przechodzily po plecach. Ciotka dziewczynki natychmiast wrecz krzyczac kazala jej jechac przed siebie, jak najszybciej potrafi, aby sie nie odwracala i nie sluchala tych dzwiekow...! Jechaly tak szybko, ze moment, a byly juz na glownej drodze..., a w tym czasie zegnal ich oddalajacy sie koszmar... Po chwili ciocia powiedziala, by nie opowiadala tego mamie i tak sie stalo, poniewaz zadna z nich nie chciala juz wiecej o tym rozmawiac, w domu wystarczylo, ze bedzie nagana za pozny powrot... Jednak od tamtej pory nie porywaja sie na krotsze trasy...


Zyla rodzina, o ktorej mowiono, iz ciazyla nad nimi jakas klatwa, a przyczyna tego byla nieustanna smierc wsrod jej czlonkow i rychle spadajace nieszczescia... Mlode malzenstwo do niej nalezace, takze nie obylo sie bez tragedii, maz mlodej kobiety zginal podczas pracy za granica, a ona sama byla juz w zaawansowanej ciazy. Kiedy dowiedziala sie, ze urodzi blizniaki miala wiele pomyslow, jak nazwac swoje dzieci, wiedzac, iz zle rzeczy ciagle spadaja na jej bliskich, tuz po wydaniu niemowlat na swiat postanowila nadac im imiona Adam i Ewa... Chciala, aby symbolicznie mialy ochrone przed nieszczesciami. Sama zas zmarla niedlugo po urodzeniu dzieciatek z powodu ciezkiego zakazenia. Dzieci wychowywala najblizsza rodzina, chowaly sie dobrze i nic nie zwiastowalo zlego losu. Gdy stali sie dorosli, swiat zaczal wciagac ich w matnie niebezpieczenstw i pokus... Starano sie nie uswiadamiac ich, jaka historie ma rodzina, do ktorej naleza, mimo to przeznaczenie zaczelo robic swoje... Ewa popadla w zle towarzystwo, coraz czesciej siegala po narkotyki, co z czasem stalo sie codziennoscia. Adam mial slaby charakter i byl bardzo wrazliwy, a do tego bardzo kochal swoja siostre, dlatego dal sie wciagnac bez wielkich trudow w ped nalogu narkotykowego, do ktorego naklonila go Ewa. Nie mogac zniesc swego zycia, niemocy i beznadziejnosci tego stanu, w jaki sie wpedzila, Ewa powiesila sie ktoregos ranka w wejsciu do piwnicy... Adam byl zdruzgotany ta tragedia i nie mogac dojsc do siebie zaczal coraz czesciej siegac po narkotyki, az sam zrozumial to, co wczesniej jego siostra i postanowil sie zabic dolaczajac do niej... Wyszedl na dach kilkupietrowego budynku i nie zastanawiajac sie dlugo skoczyl... Podczas tego wydarzenia dobrze znana mi osoba, a jego dosc daleka rodzina, przechodzila obok widzac, jak z gory leci jakby dlugi, czarny plaszcz, ktory na poczatku nie przypominal czlowieka... Spadl z wielkim hukiem na trawnik tuz obok niej..., zszokowana i wpatrzona w cialo Adama zauwazyla, jak ze 3 razy odbijal sie jeszcze po upadku od ziemi, tzw. ostatnie drgawki przed wyzionieciem ducha... Plakala, ale stala i nie mogla odejsc wiedzac tym bardziej, ze jest to jej daleki krewny. Chwile przed nadejsciem ludzi spostrzegla jeszcze cos, czego do dzis nie potrafi wytlumaczyc..., jak niewyrazny, przezroczysty obraz powietrza unosi sie nad jego cialem coraz wyzej i wyzej... Dzis Adam i Ewa leza we wspolnym grobie, zabrani przez nieznany pech..., ktory tym razem moze zostal im przypisany w dniu nadania imion, ktore wzmogly przeklenstwo...


Post został pochwalony 1 raz
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Inya

Autor
nuit
The Jester



Dołączył: 26 Lip 2006
Posty: 229
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Nie 17:18, 28 Sty 2007

Wiadomość
Pierwsza z historii przedstawionych tutaj, jest pewnym nawiązaniem do tego, o czym miałem przyjemność pisać dosłownie przed chwilą, kiedy odpisywałem w sprawie historii o pogrzebanej żywcem osobie. To jest właśnie ta straszliwa ironia losu. Załóżmy, że nagle właśnie Ty, Ty który/która czytasz w tej chwili moje słowa, budzisz się w trumnie pod ziemią... Straszne, co nie? Wink Co robisz...? Krzyczysz, krzyczysz ile tchu w Twych płucach, które stopniowo słabną z niedostatku powietrza. Co jeszcze robisz, kiedy brak Ci tchu na krzyk? Stukasz, drapiesz i walisz w drewno wokół Ciebie z cichą lecz wielką nadzieją, że ktoś Cię usłyszy, że Cię uratuje. Będziesz w stanie takiej osobie oddać dosłownie wszystko, co miałeś/miałaś zanim trafiłaś tu, gdzie jesteś. Łącznie z nerkami, czy czym jeszcze, czego zażąda. Twoje działania jednak zdają się być niesłyszalne, albowiem akurat cmentarz, na którym leżysz pod ziemią, jest całkowicie pusty. Zanim się ktoś zjawi, minąć mogą godziny, nawet dni, zakładając, że cmentarz nie jest jakoś wyjątkowo duży. Modlisz się, aby ktoś się jakimś cudem zjawił. I oto... cud... istny cud! Dwie kobiety postanowiły skrócić sobie drogę do domu i przemierzają niewielki świat Twej męki pośród nocy na rowerach... Dwie lśniące w księżycowym świetle bohaterki na swych stalowych rumakach... mknące, aby Cię uratować... Wystarczy tylko dać im sygnał... Zrywasz się niesiony/niesiona nadzieją, która wyzwala w Tobie pokłady energii, która zdawała się być już wyczerpana... Krzyczysz, chociaż nie masz na to sił... krzyk przechodzi w przeciągłe wycie, liczy się nie sens lecz głośność... Walisz nogami i rękami wszędzie, gdzie się da... Błagam, tu jestem... pomóżcie mi, zrobię wszystko, co chcecie, tylko mi pomóżcie! I oto dwie bohaterki na swych stalowych rumakach... zrywają się do ucieczki w popłochu... Panika w ich ciałach wyzwala dokładnie taką samą energię, jaką w Tobie jeszcze przed sekundą wyzwoliła nadzieja. Znikają po chwili obie na horyzoncie... podobnie jak Twoja nadzieja, podobnie jak Twoje życie, gdyż ten zryw ostatni kosztował Cię ostatnie rezerwy Twej życiowej energii... Twoje życie znika... tym razem... naprawdę i nieodwołalnie...
To oczywiście jedna z teorii... ale dlaczego nie miałaby być za którymś razem słuszna Smile Wyobraźnia płata figla za figlem, zwłaszcza nocą na cmentarzu, więc zarówno cioci, jak i dziewczynce mogły się przytrafić takie figle. Ale co, jeśli to nie były figle...? Wink

Druga historia jest także wstrząsająca... zwłaszcza dla tej dziewczyny, przed którą upadł po raz ostatni Adam. Cicho dodam, że troszkę znam tą dziewczynę Smile To trauma, bez wątpienia. Zwłaszcza dla młodego człowieka. Oto dociera do Ciebie w najbrutalniejszy sposób, że śmierć to nie jest coś, co jest gdzieś tam... daleko, nawet nie wiadomo gdzie i przyjdzie dopiero za wiele, wiele lat. Ona jest tuż obok, mija Cię, czasem bliżej, czasem dalej, ale jest wszechobecna. Czasem lekko muśnie Cię jej rozwiany, poszarpany płaszcz... Żyjesz nadal... Przyjdzie jednak czas, kiedy owionie Cię nim, wówczas już... koniec. Jak byłem mały widziałem coś takiego. Wracałem ze szkoły. Zwolnili nas z 3 ostatnich lekcji Razz To była chyba 4 czy 5 klasa podstawówki. Było bosko, dzień dopiero właściwie się zaczął, a my z kolegami mięliśmy całe popołudnie na piłkę, bajecznie! Wszedłem do domu, rzuciłem plecak, złapałem za bułkę i wyszedłem na balkon, aby zobaczyć, czy nie sunie deszcz, utwierdzić się w przekonaniu, że świeci pięknie słońce i że ten dzień będzie Dniem Piłki Nożnej dla mnie i moich kolegów. Jednym z wielu oczywiście Smile Wciągnąłem głęboko powietrze... pachniało latem, to się czuło... wakacje witały się z nami wołając radośnie z niewielkiego dystansu, a my machaliśmy do nich, wołaliśmy równie wesoło i życie było piękne! W tej chwili moja bułka wyruszyła w jej ostatnią podróż... 9 pięter w dół na trawnik. Na groteskowe wyścigi z dziewczyną z bloku z naprzeciwka. Uwierzcie... nie wiem, czy wygrała ona, czy bułka. Jej szybki lot... dziewczyny, nie bułki... widziałem wtedy na "szybkim przewijaniu", by później jawił mi się przed oczami na zwolnionych obrotach. Pamiętam... nie machała rękami, zawsze pokazują na filmach, że spadający człowiek macha. Odgłos uderzenia o niemal wakacyjną trawę śnił mi się jeszcze kilka razy, chyba do teraz go pamiętam...
Po kilku dniach dowiedziałem się, że dziewczyna dowiedziała się, że ma AIDS. Tamtego dnia Wielki Dzień Piłki Nożnej dla mnie się nie odbył.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty nuit

Autor
Biala_Roza
Incubus/Succubus



Dołączył: 13 Lis 2006
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Belgium/Bruxelles
Wto 12:33, 30 Sty 2007

Wiadomość
Inya:

Bardzo ciekawa historia! Wchodzac na cmentarzysko bohaterki odczuwaly strach, nerwy, zaniepokojenie, zas osoba lezaca w grobie oczekiwala pomocy, ze w koncu ktos poda jej reke, jednak strach przezwyciezyl. Czasem tak jest w zyciu codziennym, ktos obok prosi, wysyla cynki o pomoc, a Ty to lekcewazysz, gdyz strach badz niezrozumienie przezwyciezaja.

Slyszalam wiele historii o Adamie i Ewie, Twoja historia rowniez byla zachwycajaca! Smierc chodzi obok Nas, nie odstepuje nam na krok. Ale my z tego nie zdajemy sobie sprawy. Mowia ze to my kierujemy Naszym zyciem, lecz ja mysle ze my raczej kierujemy Nasza smiercia. Nie znamy dnia, godziny, ani minuty, za to potrafimy ja przeczuc, tak jak powyzej napisal
nuit.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Biala_Roza

Autor
Kriss de Valnor
Incubus/Succubus



Dołączył: 26 Gru 2006
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Nie 5:04, 04 Lut 2007

Wiadomość
Znowu zastaję świetne historie. Pierwsza bardzo mi się podoba. Ma ten unikalny klimat, o którym pisał nuit. Coś, co się spotyka w starszych horrorach. Cmentarzyk, mgła, noc, zewsząd las i dźwięki dochodzące spod ziemi. Przypadkowe osoby zaplatane w tą scenerię. Scenariuszy dalszych wydarzeń mogło być sporo. Ciekawie interpretuje to nuit, chyba nawet jeszcze bardziej przerażająco, niż gdyby to był jakiś duch, jakiś zombie... Kurcze, nuit, powinieneś się wziąć za pisanie książek, serio mówię. Budujesz nastrój, klimat w umiejętny sposób, doskonale podpasowałeś się pod opowieść Inyi. Oboje macie talent, choć każde z Was ma zupełnie inny styl. Wracając do opowieści Inyi, stwierdzam, że właśnie dla takich doznań, jakie miały te dwie osoby na cmentarzu, ja też chodzę na cmentarz, ale jakoś niestety nie miałam takich przygód. Szkoda.

Druga opowieść jest jakby bardziej realna. Bliższa środowiskom wielkomiejskim. Też ciekawa, choć w zupełnie inny sposób. Powiem Wam, że nawiązania do tematu, które robi nuit w znakomity sposób dopełniają tytułowe historie. Kiepsko... tak zobaczyć, jak spada znajomy. Jestem uboga w doznania związane ze śmiercią bliskiej mi osoby... w sumie to dobre dla mnie. Mam nadzieję, że ten stan utrzyma się u mnie jak najdłużej.
Ciekawy motyw z tym przeźroczystym powietrzem, które się unosiło nad Adamem.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Kriss de Valnor

Autor
nuit
The Jester



Dołączył: 26 Lip 2006
Posty: 229
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Nie 21:03, 04 Lut 2007

Wiadomość
Biała_Róża, ja jedynie podałem jedną z możliwości odnośnie tej osoby zamkniętej w grobie. Tak, aby nawiązać do jednej z historii opisanej w innym temacie. Nie jest powiedziane, że w tej tutaj faktycznie ktoś był pochowany żywcem, to mogły być przesłyszenia zmęczonych całym dniem zabaw osób plus nastrój cmentarza w nocy, który w każdym wzbudzić może majaki Wink Możliwe też, że były to duchy, które chciały napędzić stracha przejeźdżającym Wink Takie duchowe rozrywki Wink
Nie zawsze kierujemy swoją śmiercią, ale czasem możemy jej uniknąć zachowując się w określony sposób. Podobnie jest zresztą z życiem. Są czynniki wyższe wobec których jesteśmy bezradni, ale to nie znaczy, że jesteśmy bezwładni wobec wszystkiego. Napisałaś, że potrafimy ją przeczuć. Słusznie i to nam daje możliwość przeciwdziałania nieszczęściu, co czasem nie jest wcale trudne przy odrobinie rozsądku.

Kriss, cóż... czasem kiedy coś czytam, wywołuje to we mnie określone emocje i reakcje, czasem porusza wspomnienia, jeśli treść jest w jakimś stopniu podobna tym wspomnieniom. Słusznie, może warto się wziąć za pisanie powieści grozy, polska literatura jest w nią zbyt uboga, warto tchnąć w nią nieco... życia Wink Jednak to zrozumiałe, nasza rodzima literatura dźwiga brzemię czasów, w jakich powstawała. Trudno pisać o zjawach, wampirach itp. kiedy kraj pozostaje pod rozbiorami, okupacjami albo trawiony jest przez głupotę i wyzysk jedych przez drugich. W każdym razie... dzięki za uznanie Wink
Ta "ubogość", jak o niej mówisz, jest niesłychanie cenna, jesteś bardzo bogata Kriss, życzę Ci abyś jak najdłużej taka była.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty nuit

Autor
Biala_Roza
Incubus/Succubus



Dołączył: 13 Lis 2006
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Belgium/Bruxelles
Nie 23:44, 04 Lut 2007

Wiadomość
Nuit:

Tak czy inaczej, historia byla pieknie opisana i Twoja jak i autorki tematu;)
Wiele jest wersji co do tego tematu, jak wspominales, "mozna uznac iz ktos byl pochowany zywcem badz to mogły być przesłyszenia zmęczonych całym dniem zabaw osób plus nastrój cmentarza w nocy, który w każdym wzbudzić może majaki. Możliwe też, że były to duchy, które chciały napędzić stracha przejeźdżającym". Mysle jednak ze to co jest komus sadzone tak i bedzie przeznaczone. Tak, smierc mozna przeczuc, ale nie mozna jej uniknac.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Biala_Roza

Autor
Kriss de Valnor
Incubus/Succubus



Dołączył: 26 Gru 2006
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Pon 17:01, 12 Lut 2007

Wiadomość
Nuit, tak, coś w tym jest. Polska literatura cierpi na brak demoniczności i grozy. Ta klasyczna i ta współczesna. Trudno, takie koleje historii i losu. Dzięki za życzenia, mocno wierzę, że się spełnią.

Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Kriss de Valnor

Odpowiedz do tematu Strona 1 z 1

Forum Strona GłównaKaliopeStary grobowiec..., i nierozlaczne rodzenstwo...
Obecny czas to Pią 4:25, 24 Lis 2017
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group - Glass˛ Created by DoubleJ(Jan Jaap)
Regulamin