Forum Strona Główna Kaliope Opowiadanie
Obecny czas to Pią 4:30, 24 Lis 2017

Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat
Autor
Kriss de Valnor
Incubus/Succubus



Dołączył: 26 Gru 2006
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Nie 5:19, 31 Gru 2006

Wiadomość
Biala Roza, to że napisałam, że trzeba mieć świra, nie oznacza, że to jest coś nie tak z głową. Nie miałam na myśli stanu zdrowia psychicznego, tylko stan znoszący opory przed czymś, co u niektórych wywołuje lęk. Taki, jak w Twoim przypadku. Z moją głową wszystko gra. Na obecną chwilę...

Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Kriss de Valnor

Autor
Biala_Roza
Incubus/Succubus



Dołączył: 13 Lis 2006
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Belgium/Bruxelles
Pon 2:28, 01 Sty 2007

Wiadomość
Hymm, mysle ze nie zrozumialysmy sie, pisalam to ogolnie, nie tyczylo to Twojej personalnej osoby! Kazdy widzi rzeczy na swoj sposob, ja np: nie odwazylabym sie na takiego typu rzeczy, gdyz wcale mnie to emocjonalnie nie rajcuje, a sa i tacy ludzie, ktorzy lubia tak bardzo gorace wyzwania Wink

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Biala_Roza dnia Pon 23:50, 08 Sty 2007, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Biala_Roza

Autor
Kriss de Valnor
Incubus/Succubus



Dołączył: 26 Gru 2006
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Wto 10:44, 02 Sty 2007

Wiadomość
Biala Roza pewnie masz rację, pewnie się nie zrozumiałyśmy. Nigdy nie wiesz, czy by Cie nie rajcowało, gdybyś uczestniczyła w czymś takim. To gdybanie, ale człowiek nie powinien robić tego, do czego go nie ciągnie.

Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Kriss de Valnor

Autor
Biala_Roza
Incubus/Succubus



Dołączył: 13 Lis 2006
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Belgium/Bruxelles
Wto 22:12, 02 Sty 2007

Wiadomość
Kriss, dokladnie!
Hymmm, a Ty, probowalas juz kiedys "wywolywac duchy"?


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Biala_Roza

Autor
Kriss de Valnor
Incubus/Succubus



Dołączył: 26 Gru 2006
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Śro 11:41, 03 Sty 2007

Wiadomość
Zdarzało się, pisałam już o tym w 8 zdaje się poście tego wątku. To nie było próbowanie, to były nieregularne seanse. Wspominam miło i wesoło, trochę strasznie, tak, jak lubię.

Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Kriss de Valnor

Autor
Biala_Roza
Incubus/Succubus



Dołączył: 13 Lis 2006
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Belgium/Bruxelles
Pią 0:09, 05 Sty 2007

Wiadomość
Ojej, napewno musialo to byc interesujace przezycie! Bylabys w stanie to powtorzyc?

Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Biala_Roza

Autor
Kriss de Valnor
Incubus/Succubus



Dołączył: 26 Gru 2006
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Sob 13:09, 06 Sty 2007

Wiadomość
Było interesująco, ekscytująco i świetnie się bawiłam. To było wiele przeżyć, a nie jedno, bo robiłam to wiele razy. Nigdy nic złego się nie stało, ale to pewnie zasługa tego, że robiłam to z ludźmi, którzy wiedzieli, na czym rzecz polega i mieli swiadomość powagi sytuacji pomimo tego, że była to swego rodzaju zabawa. Nie mogła być niczym innym dla dzieci, bo w sumie byłam wtedy jeszcze dzieckiem. Jeśli chodzi o umiejętności i predyspozycje, to byłabym w stanie to powtórzyć, ale chyba już wyrosłam z tego.

Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Kriss de Valnor

Autor
Biala_Roza
Incubus/Succubus



Dołączył: 13 Lis 2006
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Belgium/Bruxelles
Wto 0:06, 09 Sty 2007

Wiadomość
Wiele dzieci udzielilo sobie tego doswiadczenia, jednak dla mnie byl to temat ktory wzbudzal negatywne emocje...

Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Biala_Roza

Autor
Kriss de Valnor
Incubus/Succubus



Dołączył: 26 Gru 2006
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Czw 13:09, 11 Sty 2007

Wiadomość
Negatywne emocje może wzbudzać większość polskich polityków. W Tobie, wydaje mi się, wywoływanie duchów nie wzbudzało żadnych emocji. To nie jest żaden zarzut, to domniemanie. Zwyczajnie, jedni się tym interesują, inni nie.

Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Kriss de Valnor

Autor
nuit
The Jester



Dołączył: 26 Lip 2006
Posty: 229
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Czw 17:00, 11 Sty 2007

Wiadomość
Kriss de Valnor napisał:
Negatywne emocje może wzbudzać większość polskich polityków.


Łooj, jeszcze jakie Wink Już sam nie wiem, czy jestem za koalicją, czy za opozycją Wink


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty nuit

Autor
akasha
Queen of The Damned



Dołączył: 31 Lip 2006
Posty: 29
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Czw 20:42, 11 Sty 2007

Wiadomość
...i obudzę się kiedyś by dać życie innym,
...i będą się kalać u mych stóp,
...i dam im piekło.


Heh...to może i ja coś dodam od siebie:). Muszę przyznać, ciekawa historia, nawet poczułam dreszczyk podniecenia. Zastanawia mnie tylko jedno, czy gość nie jest teraz jakimś zwichrowanym seksualnie amatorem nekrofilii;). Dobra, żarty na bok. Sama miałam kiedyś ciekawe zajście. Z grupką przyjaciół wybraliśmy się jak zwykle "świętować" 1 listopada. Miejsce docelowe- wiadomo, najbliższe cmentarzysko, a że nie był to jakiś tam ogromny cmentarz, tym bardziej nas podniecał.

Godzina dosyć przyzwoita, było około 23.15, na cmetarzu jakieś hmm... trzydzieści osób oprócz nas (trzech kolegów+ ja i jeszcze jedna wariatka;)), tak sobie spacerujemy, w głębokiej, że tak nazwę zadumie. Klimat niesamowity. W pewnym momencie, wpadliśmy na głupi pomysł (zresztą mójWink), aby przyjrzeć się dokładnie nagrobkom. A że zwykłam miewać dziwne pytania, spytałam ich, czy nie zastanawiali sie kiedyś nad datą swoich urodzin. Czy może gdzieś, ktoś, w momencie kiedy przychodzimy na świat, kiedy łapiemy pierwszy oddech, on ten oddech oddaje.
Na szczęście od razu załapali o co mi chodzi. Jednoznacznie stwierdzili: to co??? pewnie chcesz powiedzieć, że gdy ktoś umiera, my automatycznie pobieramy jego życie?. Odpowiedziałam, że jestem tego niemalże pewna. No ale, wracając do sedna, postanowilismy odszukać zmarłych dokładnie tego dnia, kiedy my przyszliśmy na świat. Heh... co dziwne, kto siebie "odnajdzie" zyskuje jakiś tam punkt.

Przyznacie, jak na mały cmentarz (mało miejsc do "penetracji"Wink) , szanse były znikome, ale przecież proste zadania, nie łechcą naszego podniebienia;).

Ażeby było szybciej, wszyscy rozeszliśmy się po cmentarzu. Nie wiem czemu, od razu coś mnie pchnęło, aby iść w stronę bramy(wejścia). Ruszyłam tam czym prędzej, rozglądając się po drodze bardzo uważnie. Pieczołowicie szukałam mojej magicznej daty urodzin. Chodząc tak już z 15 minut, traciłam wszelkie nadzieje na odnalezienie i dotarcie do zamierzonego celu. W pewnym momencie, moją uwagę przykuła pewna kobieta, przyglądająca się grobowi, zupełnie opuszczonemu, na którym paliła się tylko jedna lampka. Postanowiłam podejść bliżej. Stanęłam obok, i tak nie patrząc na siebie zaczęłyśmy rozmawiać(zupełnie zapomniałam o szukaniu). Zaczęłam pierwsza:
- to dziwne, czemu ludzie tak zapominają o najbliższych w takim dniu, prawda?
Kobieta mało wylewnie odparła:
- tak, to nawet smutne.
Spytałam, czy to ktoś z jej bliskich?...a ona: Nie, ale widzisz, to takie dziwne, kobieta, która tu spoczywa, umarła tego dnia, kiedy ja przyszłam na świat.
Dopiero teraz dotarło do mnie po co w ogóle tu przyszłam. Ucieszyłam się poniekąd, że też ktoś ma ten sam dylemat co ja, i to co najmniej dziwny zbieg okoliczności.
Powiedziałam kobiecie o wszystkim, o tym co wymyśliliśmy ze znajomymi, że teraz wszyscy szukają, a ja stoję tu z nią, i nie mam zamiaru już szukać, dla mnie to w pewnym sensie zwycięstwo. Nie uwierzyła, dopiero podniosła na mnie wzrok, spytała, czy akurat to sobie teraz wymyśliłam, kpiąc przy tym z niej, z tego w jaki sposób się utożsamia z ową osobą.
Dobrze, że akurat przyszli moi znajomi, potwierdzili wszystko. Kobieta uśmiechnęła się tylko, powiedziała jedno zdanie, którego do dzisiaj nie zapomnę.

"Dziwna jesteś, ten kto zmarł dokładnie w tej sekundzie kiedy ty przyszłaś na świat, musiał być ciekawą osóbką"


Dzisiaj wiem jedno, dziwny nie oznacza zaraz wariata;), to na pewno ktoś ciekawy.
Może to historia mało "dreszczykowata", dla mnie niesamowita.

-akasha-


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty akasha

Autor
akasha
Queen of The Damned



Dołączył: 31 Lip 2006
Posty: 29
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Pią 10:48, 12 Sty 2007

Wiadomość
...i obudzę się kiedyś by dać życie innym,
...i będą się kalać u mych stóp,
...i dam im piekło.


Widzę, że poruszyliście ciekawy temat wywoływania duchów. Nie ma to zupełnie związku z tym działem, zachęcam do przeniesienia dyskusji w miejsce "Karpackie zaklęcia". Sama chętnie dorzucę swoje trzy grosze. A skoro już dałam wzmiankę, wywoływanie duchów, jest dla mnie trochę dziecinne, chociaż...jakby się głebiej zastanowić, jeśli ktoś to robi z czystej ciekawości- popieram, jeśli mają miejsce beznadziejne zakłady i udowadnianie komuś- czegoś ("jaki to ja jestem odważny")- śmieszy mnie:).


-akasha-


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty akasha

Autor
Kriss de Valnor
Incubus/Succubus



Dołączył: 26 Gru 2006
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Pią 11:20, 12 Sty 2007

Wiadomość
Ciekawe te Wasze opowieści. Ja lubię czytać o takich niecodziennych wydarzeniach.
Akasha, może nie jest specjalnie z dreszczykiem ta opowieść, ale nie tylko chyba o to chodzi tutaj, jak zdążyłam zauważyć. Interesujący motyw z tym szukaniem dat śmierci pokrywających się z datami urodzin. Zobacze, może przy najbliższej okazji zrobię to samo co Wy. Jestem pewna, że w chwili, kiedy się urodziłam, ostatnie tchnienie wydała jakaś czarna eminencja. Może jak znajdę taki nagrobek, to wywołam ducha tej osoby i pogaworzę z nią, czy też była taka, jak ja.

Ja też mam opowieść cmentarną. Możecie wierzyć lub nie, ale tak było. W każdym razie tak twierdzą moi rodzice. Ja niewiele pamiętam z tej historii. Pamiętam tylko niektóre wydarzenia i jedną osobę.
Jak każde małe dziecko, chodziłam z rodzicami na cmentarz. Nie musiało to być od razu "Wszystkich Świętych". Pamiętam, że nie lubiłam tam chodzić. To się zmieniło z czasem, chociaż i cele chodzenia tam się zmieniły. Miałam wtedy 5 lat. Cmentarz, na który zazwyczaj chodzili moi rodzice był dość duży, ogromny z punktu widzenia dziecka. Oni palili znicze, sprzątali itd. a ja się bawiłam lalą. Nie pamiętam już z jakiego powodu, ale nagle zostałam sama z lalą, a wokół nie było rodziców. Zgubiłam się. No i panika, wiadomo, jak to dziecko. Pewnie szukałam ich, biegałam itd, ale już tego nie pamiętam. Pamiętam, że wtedy podszedł do mnie jakiś pan i o coś pytał, ale ja pewnie byłam w szoku i niewiele docierało do mnie. Pamiętam jednak, że wreszcie udało się ustalić, że szukam rodziców. Pan miał na imię Leon i był cholernie wysoki. Tak wysoki, że nie pamiętam w ogóle jego twarzy. Powiedział, że poszuka ze mną rodziców. Przeszłam z nim kilka uliczek, dziwne, ale pamiętam doskonale jeden z grobów, które wtedy mijaliśmy. Był niebieski i miał figurkę anioła z gitarą. Kiedy dorosłam, próbowałam go odszukać, ale nie udało mi się, mimo, że przeszłam cały cmentarz wiele razy. Pan Leon zapytał, czy nie jestem zmęczona i czy nie chcę usiąść na chwilę. Usiadłam na ławeczce, takiej wiecie, co przed niektórymi grobami są wmurowane. A pan Leon zapalił papierosa. Pamiętam to, bo mój ojciec też palił i nie znosiłam tego. Pamiętam też, że patrzyłam na swoje buty, które były brudne i pomyślałam, że znowu mama będzie zła, że się uświniłam. Następne, co pamiętam, to to, że nagle mama mnie trzymała za ramiona i całowała. Pytała mnie, dlaczego uciekłam. A ja podobno powiedziałam, że to oni mi uciekli. Powiedziałam też, że pan Leon mi pomógł i przyprowadził mnie tu. Czułam papierosowy dym. A z opowieści rodziców wynika, że mój ojciec zbladł. Siedziałam przy grobie człowieka, który miał na imię Leon. Dzieciom roją się różne fantazje, rzecz dość dziwna jest jednak taka, że jak miałam 5 lat, to nie umiałam jeszcze czytać, więc skąd mi się mógł wziąć ten pan Leon?
To prawdziwa historia, choć ciężko w nią uwierzyć. Do dziś rodzice ją wspominają. A ja pamiętam tylko te kilka zdarzeń, niebieski grób i wysoką postać imieniem Leon.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Kriss de Valnor

Autor
Biala_Roza
Incubus/Succubus



Dołączył: 13 Lis 2006
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Belgium/Bruxelles
Sob 1:27, 13 Sty 2007

Wiadomość
Ojjj, troszeczke Was zaniedbalam, ale juz nadrabiam;)
A wiec:

Kriss de Valnor:
Wiesz, kiedys byl to dla mnie temat zbyt powazny, zas dzis moge powiedziec iz jest to temat zbyt dziecinny. Racja iz jest to ciekawy temat, ale wiele zjawisk jest w tym temacie nie ujawnionych oraz nie wyjasnionych, a wiec wole obejrzec ciekawy film, badz przeczytac ciekawa ksiazke na ten temat, niz abym musiala to przezywac na wlasnej skorze!

Nuit:

Uhh, racja lewica chce uwolnic wszystkie martwe ciala;P

akasha:

Wiesz, ten gosc do dzis ma cos nie tak z glowka, nie wypada z tego sie smiac, ale czasem bywaja momenty w ktorych po prostu nie wyrabiam. Mysle iz ma on cos nie tak ze swoja psychika.

Hymm, cmentarzysko, brzmi powaznie i ekscytujaco! Hymm, dosc ciekawe, ja umieram, zas Ty rodzisz sie. Musze przyznac ze zastanawialam sie dosc czesto, dlaczego czlowiek przychodzi na Swiat, jakie ma intencje, co moze zmienic, i co bedzie potem?... Zatem wywnioskowalam cos innego, kiedy umieramy, po prostu rodzimy sie na nowo, jestesmy pozbawieni pamieci, i tak zyjemy wiecznie. Ciekawa sugestia jest takze Twoja!

Twoja historia jest dosc ciekawa! Daje duzo do myslenia, i rozwiazywania innych mozliwych sugestii.
Rzeczywiscie mozna stwierdzic iz dajemy komus innemu swoje zycie, ale co potem z Nami sie dzieje?
Wink

Kriss de Valnor:

Łał... interesujace! Tak jakbys stracila rownowage nad tym co robisz. Az dziwne, byc moze ta osoba chciala cos Ci przekazac, byc moze w tej chwili cos Ci grozilo, moze chcial Ciebie ochronic? Sama bym zapamietala taka historie!

A teraz cos od mojej osoby.
Mojej siostry facet, ma brata o imieniu Bartek, ktory byl ochroniarzem na cmentarzu (historia jest prawdziwa, uslyszalam ja na wlasne uszy, od Bartka). Wiadomo, w Polsce sa trudne czasy, a wiec lapiemy sie byle czego, aby moc sie jakos utrzymac! Jak to wiadomo, w nocy przychodzilo pelno gowniarzy szukajacych wrazen, jak i zlodziei. A wiec trzeba bylo wszystkiego dobrze pilnowac.

Na poczatku, Bartek pracowal ze swoim znajomym, gdyz musial dostosowac sie do warunkow. Jednak nadszedl czas, kiedy musial sie zajac wszystkim sam.
(Przypominam sobie jego twarz, kiedy wspominal, glowe mial spuszczona i niechetnie opowiadal o tym zdarzeniu)
Mowil ze pierwsza noc byla koszmarem. Na poczatku wszystko bylo normalne, godzina 01:00, ciemna noc, on siedzacy w budce, sluchajacy radia. Kiedy uslyszal pewien trzask, trzeba bylo zainterweniowac. Myslal ze pojawili sie ponownie ci"gowniarze", chwycil za kij, i poszedl sprawdzic co sie dzieje.

Gdy obszedl juz caly cmentarz, wrocil do budki, zdziwiony ze nikogo nie spotkal, usiadl ponownie i wlaczyl muzyke. Po kilku minutach, zdarzenie powtarza sie, z wieksza sila, czyli ktos z ogromna sila okladal jego budke. Juz ze strachem w oczach chcial wyjsc, lecz postanowil pozostac, gdyz bal sie co mogloby go spotkac na zewnatrz.

Zostal tak do rana, sam jak palec, z pelna glowa myslami co mogloby to byc?!
Gdy nastal ranek, postanowil wrocic do domu, zas pozniej wybrac sie do swojego znajomego ktory przedtem pracowal na jego miejscu. Opowiedzial mu o zdarzeniu ktore zaszlo, a ten tylko spuscil glowe. Odpowiedzial, ze za jego czasow dzialo to sie codziennie, a gdy ktoregos razu odwazyl sie sprawdzic co to bylo, zastal tylko nad Ziemia swieza jeszcze mogile...

Bartek zmienil prace, na podobna, teraz opiekuje sie zmarlymi! Historia ta jest prawdziwa!


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Biala_Roza dnia Nie 23:07, 14 Sty 2007, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty Biala_Roza

Autor
nuit
The Jester



Dołączył: 26 Lip 2006
Posty: 229
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: Poland
Sob 1:48, 13 Sty 2007

Wiadomość
Cóż za bajeczne historie! Smile Wy, to miałyście przeżycia Smile
Rzeczywiście... przedni pomysł z tym szukaniem dat. Ale Akasha zawsze ma znakomite pomysły Wink Osobiście raczej trudno mi byłoby uwierzyć w tę romantyczną ideę, że człowiek, który się rodzi przejmuje życie tego, który w tej samej chwili umiera. Jednak to przez moją sceptyczność wobec wszystkiego, co nie zostało poparte dowodami. Zero romantyzmu we mnie no hehe
Ja też tak, jak Wy obie, lubię przechadzać się po cmentarzu. Lubiłem od dziecka, chociaż nie zgubiłem się nigdy Wink Czuję się tam nieco inaczej, niż w każdym innym miejscu. Płonące znicze, rośliny, które ciężko spotkać w innych miejscach, drzewa, kruki skrzeczące nad głową, czasem nawet wiewiórka przemknie. I spokój, cisza. Taki jest cmentarz w moich oczach. Nastraja mnie na ciszę.

Kriss, poruszająca historia. Ja Ci wierzę. To prawda, że dzieci mają tendencje do snucia przedziwnych opowieści i upierania się, że mówią prawdę, ale to inna wrażliwość, inne postrzeganie świata. Czasem można zetknąć się z opinią, że małe dzieci widzą więcej niż dorośli ale z czasem to w nich zanika. Nie jest wykluczone, że jest w tym ziarno prawdy.

Biała_Róża, dopadły Cię myśli, dlaczego człowiek przychodzi na świat, jakie ma intencje i co będzie potem. Nie lękaj się! Te myśli roztrząsały już na miliony sposobów całe zastępy filozofów. Rzadko się ze sobą zgadzali, ale każdy twierdził, że ma rację Wink
Ciekawy ten ochroniarz... że bał się wyjść z budki Wink Ale bądźmy sprawiedliwi, miał prawo mieć cykora, bo cmentarz to specyficzne miejsce. Według mnie, w takim miejscu powinno pracować dwóch ochroniarzy. Nie tylko po to, aby wzajemnie sobie dodawać otuchy, gdy ich atakują duchy heh Wink Także dlatego, że jeśli przyjdą dzieci się pobawić, to jeden ochroniarz sobie nie poradzi z nimi, kiedy np. rozbiegną się w różne strony.
Przyznam, że ta historia działa na mnie o wiele intensywniej niż oglądanie komputerowo wygenerowanego wilkołaka albo super wypasionego wampira odwzorowanego w najdrobniejszych szczegółach... od chwili, gdy się zjawi na ekranie, aż do chwili jego spektakularnego unicestwienia. Nie rozumiem tylko jednego. Napisałaś, że zobaczył nad ziemią świeżą mogiłę. Znaczy, że lewitowała? Wcześniej jej nie było i pojawiła się w nocy?

Ja nie mam do opowiedzenia historii cmentarnych, które dorównywałyby Waszym. Jedyna, jaką pamiętam, to taka, że nad murem cmentarnym o określonej porze, zawsze w tym samym miejscu pojawiał się wizerunek Matki Boskiej. Był podobno świetlisty. Miałem wtedy może z 8 lat, już nie pamiętam. Pamiętam natomiast to, że przed murem w odległości kilkudziesięciu metrów gromadziły się tłumy ludzi. Gromadziły się poza cmentarzem. Z tego miejsca obserwowały to nadnaturalne zjawisko. Moja mama mnie tam zabrała, wcześniej z kolegami żartowaliśmy, że to jakaś bujda. Próbowałem dojrzeć, ale nic nie widziałem nad tym murem. Pamiętam, że zapytałem mamę, dlaczego ci wszyscy ludzie patrzą z takiej odległości, czemu nie podejdą bliżej, będzie lepiej widać. Dlaczego nie pójdą zobaczyć jak to wygląda od strony cmentarza tylko stoją godzinami przed murem wypatrując czegoś, czego ja nie widzę. Niestety nie dostałem odpowiedzi. Logika dziecka może była zbyt groźna dla zbiorowego szału. Wieść się rozniosła, przybywały pielgrzymki z całego miasta, aby wyczekiwać i podziwiać, kiedy postać raczy się ukazać. Później okazało się, że 3 nastolatków robiło sobie żarty, jeden trzymał szklaną figurkę Matki Boskiej, a dwóch świeciło latarkami na figurkę, machało nimi, rzecz wiadoma, figurka załamywała światło. Nagle stało się jasne, dlaczego owa cudowna postać ukazywała się tylko wieczorem.
Sądzę, że ta historia obnaża zacofanie, w jakim wciąż egzystuje społeczeństwo katolickie. Jak szuka cudu na siłę dla potwierdzenia swych wierzeń. Kiedy znajdzie choćby namiastkę takiego, trzyma się go kurczowo i nie przyjmuje nawet do uszu próby racjonalnego spojrzenia. Po części pewnie bojąc się, że racjonalność odbierze im "dowód" wiary, w który chcą ufać nie zważając na jego istotę, a jedynie na to, co w ich mniemaniu on prezentuje. Po części też pewnie ze strachu przed sceptycyzmem i niedowierzaniem. Przecież oto ich Bóg wychodzi ku nim, jakże mogliby Go nie zauważyć? Wiara odbiera im logikę. Logikę, która jest w małych dzieciach, które przecież widzą podobno więcej... W tym przypadku chyba tak było, że dziecko widziało więcej, niż dorośli...

Akasha, słuszna sugestia, temat do rozmów o wywoływaniu duchów i innych tematach powiązanych z tym warto stworzyć oddzielnie. Zatem tu zaniechajmy dalszych dyskusji o tym, a kontynuować je będziemy w wątku, który powstanie w najbliższym czasie w podanym miejscu. Tu zostawmy posty tak, jak są, nie widzę sensu ich przemieszczać, ale spirytystyczne seanse będziemy rozwijać gdzie indziej. Temat komentowania, nawet obszernego, historii, które rozpoczęła Biała_Róża oczywiście toczy się tu nadal.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez nuit dnia Sob 2:14, 13 Sty 2007, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autoraZnajdź wszystkie posty nuit

Odpowiedz do tematu Strona 2 z 3
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny

Forum Strona GłównaKaliopeOpowiadanie
Obecny czas to Pią 4:30, 24 Lis 2017
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group - Glass˛ Created by DoubleJ(Jan Jaap)
Regulamin